tel. 505 066 595 Dzwoń od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00-17.00 lub napisz@sundayismonday.com.

Przygody dzielnej Hashimotki odcinek 4 3

Praca i Hashimoto nie są jak para zakochanych. Kto ma to wie.

Wahania nastroju, problemy z koncentracją, senność to chochliki, które czasem mieszają w moim życiu. Kocham pracować, ale w słabsze dni, a jest ich jednak kilka w miesiącu, mam ochotę schować się pod koc i zniknąć z oczu całemu światu. Ale, ale. I w takie dni da się żyć! Nie traktuję Hashi jak kozła ofiarnego na którego mogę zgonić wszystko jak leci.

Głowa mnie boli - to przez Hashi

Nic mi się nie chce - to przez Hashi

Może jednak cały dzień sobie pośpię - to przez Hashi.

Na Zeusa! Nie dajmy się zwariować!

 

 

rysunek: Anna Rudak

 

Co robię w takie dni?

  1. Nie przeciążam się zadaniami  - a w moim przypadku jest to spore wyzwanie, bo jestem typem, który czyta kilka książek na raz, planuje wiele spraw w tym samym czasie. W wyjątkowo trudne dni staram się więc wybierać 2-3 tematy do wykonania i po prostu je robić. Często udaje się więcej, ale jeśli powiedzie się mniej, nie robię sobie wyrzutów.
  1. Unikam negatywnych emocji – no dobra, czasami się przyplączą, jak to w życiu, ale staram się im nie ulegać, nie rozdmuchiwać. Nadmierny stresik jest mi naprawdę zupełnie niepotrzebny.
  2. Kiedy dopadają mnie kiepskie myśli  - Są to są. W końcu sobie pójdą :) Całkiem serio - czytam, oddycham, medytuję, rozmawiam z kimś fajnym,…idę spać. 
  3. Ćwiczę  - przynajmniej 1 serię powitań słońca dziennie. Kiedy mogę biegam na 1,5 godzinne zajęcia jogi. Udaje mi się średnio 8 razy w miesiącu.
  4. Nie biegam z mopem, zostawiam brudne naczynia w zlewie, albo proszę, kogoś z rodziny o przejęcie tematu.
  5. Skupiam się na tym dniu, jakby był najlepszy i najważniejszy i może jedyny. Przyszłość schodzi na dalszy plan. Doceniam to co mam.
  6. Kiedy jest już naprawdę kiepsko, pozwalam sobie na 15 minutową drzemkę w ciągu dnia – często pracuję w domu, więc taka przerwa jest możliwa. To daje mi konkretnego kopniaka. Trzeba tylko pamiętać, by nastawić budzik na 15 minut, żeby nie obudzić się po 3 godzinach :). Pomaga też energiczny spacer, krótkie wyjście na świeże powietrze.
  7. Czytam coś kojącego, albo mocnego – ostatnio „Mit urody” Naomi Wolf, czyli historycznie o wtłaczaniu kobiet w ciągłe poprawianie urody, o urodzie jako specjalnej kobiecej kompetencji. Polecam!

 

Na co dzień także:

  • Odchodzę od wielozadaniowości, która powoduje we mnie rozedrganie i jak poczwórne espresso podnosi adrenalinę. W tym bardzo pomocna jest…
  • Joga. Trwanie w asanach (pozycjach jogi) jest idealnym sposobem na pełne bycie w jednym konkretnym zadaniu. Kiedy jednocześnie skupiam się na odpowiednim dociskaniu, odkręcaniu, rotowaniu, napinaniu poszczególnych części ciała, nie ma już zbyt wiele przestrzeni na myślenie o czymkolwiek. Staram się ćwiczyć codziennie. Jeśli nie na zajęciach, to choć 10 minut w domu.
  • Staram się automatyzować, korzystać z narzędzi, które ułatwiają mi pracę,  przykładowo:
    • Nie notuję w papierowym kalendarzu (choć uwielbiam, bo często są bosko wydane), a używam aplikacji mobilnej Nozbe, która pozwala mi wyrzucać z siebie wszystkie możliwe pomysły, a potem je porządkować w czasie, grupować w projekty, rozbudowywać. Wolę to niż dziesiątki karteczek, notesów, aplikacji.
    • Kiedy zabieram się za nowy projekt, zawsze tworzę jego zarys na karcie Biznes Model Canvas – to gotowe, jednostronicowe narzędzie, które pozwala szybko naszkicować każdy pomysł, obejrzeć go z wielu stron – od wartości, które niesie po promocję, kanały dystrybucji, segmenty odbiorców, zasoby, koszty i przychody. Jest bardzo pomocne przy zakładaniu własnej firmy. (napiszę o tym osobno).

To moje małe sposoby, by walczyć z Hashi-smokiem. Lista jest dłuższa, ale wymienione punkty są najważniejsze. Warto je mieć pod ręką, bo nie wiadomo, kiedy mogą się przydać :).

Czyli podsumowując:

oddech, joga (lub inna aktywność fizyczna),

luz (po brudnej podłodze nadal da się chodzić :),

automatyzacja czego się da,

skupianie się na pojedynczych zadaniach.

I radości więcej! Bez tego ani rusz :)

Zdrówka!

Źródła:

Biznes Model Canvas, A. Ostervalder

Service Design Polska

 

 

 

 

 

Komentarze do wpisu (3)

26 lipca 2017

Znów czytałam z radością. Nie dość, że mnie to poniekąd dotyczy to uwielbiam czytać Twoje wpisy i zapisy. Wielozadaniowość mówisz... hmmm, cierpię na to też, ale też bardzo to lubię. Czuję, że żyję gdy gonie się z czasem, ale też czasem myślę po co tak gnam? To fakt, choroba mnie troche stopuje, czasem też o niej zapominam i zapominam też zwalać na nią wszystko, ale ona mówi któregoś kolejnego dnia bieganiny: "hej kobieto, zwolnij masz mnie, czujesz?" Tak i czasem czuję. Ale prawdą jest to, że nie można każdego złego samopoczucia, gorszej chwili, słabszego startu nią tłumaczyć. Ja też chodzę często po brudnej, no dobra, ubrudzonej podłodze i mi z tym dobrze. Bo zaraz przychodzi dzień, gdzie sprzątam i znów jest ładnie. Bo to też ze mną jest tak, że gdy porządek w domu to porządek w głowie, w myślach. Ale chyba wspominałam, że lubię pobałaganić?? :-) Dziękuję Kochana za ten i każdy inny wpis i zapis :)

26 lipca 2017

Kasia! Dziękuję za te słowa. Dziś spotkałam się z fantastyczną babeczką, która powiedziała mi, że powinnam mówić sobie, że MIAŁAM Hashimoto i zaczynam zdrowieć. Że nie warto tak bardzo koncentrować się na chorobie. Myślę, że coś w tym jest. Trzeba dbać o siebie, ale nie zatapiać się w myśleniu o słabościach. Co myślisz o takim podejściu? :)

26 lipca 2017

A wiesz Emi, że to może być dobry sposób... mówić sobie miałam-zdrowieje! Muszę wyprobować :)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl