tel. 505 066 595 Dzwoń od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00-17.00 lub napisz@sundayismonday.com.

Przygody dzielnej (ex) Hashimotki. Od dziś po prostu Dzielnej. Odcinek 7 0
Przygody dzielnej (ex) Hashimotki. Od dziś po prostu Dzielnej. Odcinek 7

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2 godziny przed wizytą nie pij kawy i herbaty, rano przy myciu zębów nie czyść języka.

Taki wesolutki komunikat piknął mi w telefonie, kilka dni przed pierwszą wizytą u Dr Grażyny Rogulskiej, lekarki Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, która pracuje w Warszawie w Centrum Medycyny Zintegrowanej.

Badanie trwało 2,5 godziny, składało się z długiego wywiadu, badania języka, mojej pierwszej w życiu akupunktury i zabiegu ogrzewania nerek.

Pytania o przebyte i aktualne choroby, ostatnie wyniki badań, schorzenia nękające moją rodzinę, odżywianie, nawadnianie, aktualne samopoczucie, przyjmowane leki, suplementy, aktywność fizyczną pozwoliły wstępnie ustalić, na czym stoimy.

Najważniejsze (dla mnie przynajmniej ), było badanie języka.

Wystaw język, powiedz AAAA i obejrzyj go sobie elegancko. Około 40 minut przed badaniem nie pij kawki, ni herbatki, lepiej nie być na czczo.

Zobacz, która część języka odpowiada, za który organ:

 


 http://rebelianci.org/487870

 

Mój język miał czerwone obwódki i rzekł do mnie: Dziewczyno, masz przegrzany i wysuszony środek. Zastój w wątrobie i osłabione nereczki. Jesteś kochana przemęczona i nieco wyzuta z energii. A tą należy przywrócić czym prędzej, by zrównoważyć pracę całego Twojego doskonałego organizmu. Ot i co. Tak mi on rzekł za pośrednictwem dr G.R.

Medycyna Chińska zakłada, że wszystkie organy są ze sobą połączone i powiązane z 5 podstawowymi elementami natury (DRZEWO, OGIEŃ, ZIEMIA, METAL, WODA). Połączenie to sięga dalej i dotyka naszych emocji, brzmienia głosu, kolorów, smaków, naszego rozwoju.

Brzmi jak magia, ale medycyna chińska to licząca ponad 3000 lat sztuka i nauka leczenia, która bardzo całościowo spoziera na człowieka. Ach, zrymowałam gładko, ale rzeczywiście TMC (Tradycyjna Medycyna Chińska) jest niezwykła. Poczytaj sobie Paula Pitchforda, który pisze gładko i dużo w swojej biblii: „Odżywianie dla zdrowia”.

O widzisz, ja tutaj sobie czytam :)

 

Ślęczę nad tą książką wieczorami i nie mogę się nadziwić, jaka w tym doskonała logika i sens.

Ale wracając do sedna. W rezultacie pierwszej wizyty ustaliłyśmy, co może mi służyć:

-Przede mną kilka zabiegów akupunktury – dwa mam już za sobą, a właśnie jadę na kolejny.

Pierwszy zabieg to było tylko 7 igieł, po których byłam zapewne najwolniejszym stworzeniem w galaktyce. Już następnego dnia nastąpiło przyjemne uspokojenie umysłu, rozgrzanie stóp i dłoni (zawsze miałam lodowate). Kolejny zabieg to były zaledwie 4 igły (to był 2-gi dzień menstruacji, więc miałam mikro dawkę wzmacniającą).

-Jedzenie zgodnie z zasadą – śniadanie jak królewna, obiad jak księżniczka, kolacja, jak….no malutko, malutko.

-Jak najmniej ostrego (wysusza i rozgrzewa mnie i tak już rozgrzaną)

-Więcej kwaśnego, by wzmocnić wątrobę (kiszonki górą!)

-Ostatni posiłek 18- 19. Na kolację - zupka warzywna lub coś lekkiego, co nie będzie powodowało wodospadowych wyrzutów cukru.

-przede mną badanie kału (a fuj, co za słowo nieudane), pod kątem obecności pasożytów

-wklepywanie w szyję, maści intensywnej z fiołka - firma Posch, Dr Hildegarda, 2 x dziennie, który ma silne właściwości przeciwzapalne.

-luzowanie się, radowanie i obłaskawianie stresu – oj tego nie lubi żaden organizm.

Tak więc joga, joga, joga!

I w moim przypadku terapia, o której jeszcze nie pisałam, a może kiedyś słówko szepnę :)

Będę żyła póki nie umrę, ale widzi mi się, że na tą chwilę nie jest źle.

I będzie jeszcze lepiej.

Mam też już wszystkie wyniki ostatnich badań, które robiłam podczas konferencji w Warszawie.

Jod wyszedł w normie, selen też.

rT3 czekam na interpretację od mojej Endo.

Aktualne wyniki masz TU.

Jeśli chodzi o dobry poziom jodu, to oznacza, że będę zajadała algi z większą swobodą (dorzucam je do gotowania w przemianie WODY – tak, tak ja znów piszę o kuchni 5 przemian :)

Selenu na razie nie planuję suplementować. Bo i po co?

Może orzechy brazylijskie zjadane w rozsądnych ilościach, załatwią sprawę, ewentualnego zapotrzebowania na selen, który tarczyca kocha.

Choć głosy po sieci pełno, że one popsute i spleśniałe najczęściej (a fuj), a na dodatek selenu w nich brak, bo z ziemi nie ciągną jak należy. O matusiu, w co wierzyć???

Wierzę w siebie i nie łykam na razie, hej!

I wiecie co, po raz kolejny przekonuję się, że trzeba dokładnie przyjrzeć się SOBIE.

Nie przyjaciółce, mężowi, sąsiadce. Oni są kompletnie inni.

Twoje ciało, życie, dieta, są tak indywidualne, że kopiowanie cudzych rozwiązań zda się psu na budę.

Uspokoiłam się, że dieta paleo (w skrócie: mięso i warzywa), nie koniecznie jest rozwiązaniem dla mnie.

Nie lubię mięsa i już (pomijam proces hodowli zwierząt, produkcji i względy etyczne) i będę je jadła jak najrzadziej się da.

Tyle o mnie.

A jakie są rozwiązania dla Ciebie? 

Ot i zaczyna się przygoda, poszukiwań czas!

Ważne, żeby nie wykończyć siebie – nie zabieraj sobie na hura wszystkich przyjemności.

Jeśli rzucisz wyzwanie: Od dziś precz z czekoladą (laktoza+kazeina), bagietkami (gluten sruten), lodami (laktoza i kazeina), kaszami (pro zapalne wg paleo) i pomidorami (psiankowate) i kawą (dla żołądka niemiła) i winkiem (alko w ogóle tak sobie przy autoimmunologiach) i papierosami (wiadomo, fe) – możesz się lekko zestresować.

A po Ci to?

Działaj pomalutku, konsekwentnie i z rozmysłem.

I pamiętaj - Co dla mnie, to nie dla Ciebie.

Ostatnio rozczuliła mnie opowiastka znajomej.

Koleżanka rzuciła w nią popularnym pytaniem – A co Ty byś zrobiła na moim miejscu?

- Kochana! – ja nie jestem na Twoim miejscu.

W tym tkwi całe sedno.

Jesteś inna i szukaj drogi tylko dla siebie.

 

Powodzenia Tropicielki własnego zdrowia!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl