tel. 505 066 595 Dzwoń od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00-17.00 lub napisz@sundayismonday.com.

Jak tu żyć z Hashimoto? Oczami Wioli Oli, policjantki i nauczycielki jogi 2

Jak tu żyć z Hashimoto?

Przeczytajcie odpowiedzi na 12 pytań, które zadaję Woli Oli. Wiola ma zdiagnozowane Hashi. Jak ja i Ty.

Wiola Ola lat 37, politolog, biegły sądowy z zakresu badań pisma ręcznego, instruktorka hatha jogi, policjantka. Mama czteroletniego Stasia, weganka, feministka i minimalistka – pasjonatka życia.

 

 

Wiola Ola, archiwum własne.

 

1. Od jak dawna masz zdiagnozowane Hashimoto? Jakie objawy Hashimoto pojawiły się u Ciebie?

Wiola Ola: Hashimoto zdiagnozowano u mnie w 2013 roku, po wielu nietrafionych diagnozach. Właściwie odkąd pamiętam cierpiałam na chroniczne zmęczenie, swoistą niemoc.  Nie znosiłam też przyciągać brody do klatki piersiowej, nosić golfów – miałam uczucie duszenia i niewygody. Miewałam też często anginy, miałam nadwagę i bardzo słabe mięśnie. Nagły atak choroby nastąpił w wyniku po ciążowego zapalenia tarczycy. Kiedy byłam w ciąży, organizm szalał, co widać było we wszystkich możliwych wynikach badań.

Kiedy badałam poziom cukru – wychodziło, że mam cukrzycę, kiedy zrobiłam badania w kierunku toksoplazmozy, okazywało się, że właśnie przechodzę chorobę (pomimo, że kota miałam od około 10 lat).  Siadały mi nerki itp. Długo by opisywać. Po ciąży wciąż chudłam, nie mogłam zapanować nad tym procesem, wypadały mi włosy, omdlewałam, nie mogłam utrzymać własnego dziecka na rękach, okropnie się pociłam – zwłaszcza dłonie. Często było mi okrutnie zimno, wciąż byłam głodna, odczuwałam kołatanie serca oraz paniczny lęk, miałam depresję i straszny bałagan w głowie. Nie byłam w stanie poradzić sobie z własnymi emocjami i myślami. W tym czasie przeszłam też dwie operacje – pierwsza polegała na czyszczeniu przewodów żółciowych, a w wyniku kolejnej usunięto mi woreczek żółciowy. Sypałam się w każdy możliwy sposób. W końcu za namową koleżanki zbadałam tarczycę i wyjaśniło się – zdiagnozowano u mnie Hashimoto.

 

Wiola z rodziną (przed diagnozą Hashimoto), zdjęcie: archiwum własne, fot. Agnieszka Zdziarska

 

2. Jak często robisz badania? Jakie?

Wiola Ola: Aktualnie, w zależności od samopoczucia wykonuję co kilkanaście tygodni TSH, FT3 i FT4, raz w roku USG tarczycy – badania wykonuję prywatnie.

3. Co jest/było największym utrudnieniem w życiu z chorobą?

Wiola Ola: Największym problem dla mnie to wstać z łóżka. Wczesne wstawanie w ogóle nie wchodzi w rachubę.

4. Czy masz jakieś choroby towarzyszące? Jakie?

Wiola Ola: Aktualnie nie i nie planuję :).

5. Czy możesz polecić jakiegoś lekarza?

Wiola Ola: Zdiagnozował Hashimoto i pomógł mi się „obudzić” dr Klajnowicz z Mysłowic (Wizyta kosztuje ok 250 zł). Namówił mnie na wykluczenie nabiału z diety. Stwierdził, że nietolerancja laktozy wykończyła moje nadnercza, przepisał witaminy – D3, K2 itd. Nakazał często się nawadniać, wykluczyć kawę, herbatę, oraz alkohol, które odwadniają. Zrobiłabym wtedy wszystko, aby poczuć się lepiej, poszłabym na każde wyrzeczenie, aby wyzdrowieć. Wyregulował moją tarczycę, jednak nie poradził nic w kwestii odczuwanego przeze mnie stresu, nerwowości i bałaganu w głowie.

Dobre opinie słyszałam na temat prof. Łabuzek – ponoć najmłodszy profesor w Polsce, prowadzi praktykę w moim rodzinnym mieście – umówiłam się na kwietniową wizytę – zobaczymy :).

6. Jaką masz dietę? Z czegoś zrezygnowałaś? Coś zmieniłaś w odżywianiu ze względu na Hashimoto?

Wiola Ola: Zrozumiałam, że lekami nic nie zdziałam i że trzeba działać konkretniej. Próbowałam różnych diet wykluczających - bez nabiału, bez węglowodanów, wegetarianizm (i tu uwaga – czułam się fatalnie, prawdopodobnie z powodu nadrabiania kaloryczności serami i inną formą nabiału). Finalnie zostałam weganką i jest to najlepsza dieta dla mnie. Najbardziej pomogło mi wykluczenie konserwantów oraz ryb morskich, zwłaszcza tych z Bałtyku. Zaobserwowałam to w ciąży – przed ciążą uwielbiałam ryby morskie, głównie makrele,  a w ciąży zaczęłam miewać silne torsje, stawałam się bardzo nerwowa, bolała mnie głowa, miałam biegunki. W trakcie ciąży odrzuciłam też mięso - nie mogłam zrozumieć, z jakiego powodu.

Wracając do ryb, trafiłam na film dotyczący tych morskich i hodowlanych (niestety nie pamiętam już tytułu), który mówił o zanieczyszczonych morzach, zwłaszcza rodzimym Bałtyku i wskazywał na substancje, które gromadzą się w komórkach tłuszczowych ryb – zwłaszcza rtęć. Kolejno czytając na temat zaburzeń pracy tarczycy natrafiłam na informację, iż jej działanie zaburzają w głównej mierze substancje toksyczne. Toksyn więc unikam.

W tej chwili nie biorę żadnych leków. Miewam objawy lekkiej niedoczynności.  Mam problem z porannym wstawaniem i dni kiedy potrzebuję dużo snu. Nie mogę również robić nawet małych odstępstw w diecie :). Każdą słodycz widać u mnie w dodatkowych kilogramach :).

Moje ostatnie badanie TSH z grudnia 2017r.  - 0,780 (przy normie 0,350 - 4,940), FT 4 - 0,92 przy normie (0,70 - 1,48), kortyzol 14,39 (przy normie godz. 7:00 - 10:00 6,2 - 19,4 i przy zawodzie policjantki :).

7. Stosujesz jakieś suplementy? Jakie?

Wiola Ola: Nie wierzę w suplementy, wierzę w to, że organizm jest cudowną maszyną – dając mu gotowe witaminy rozleniwia się i nie potrafi czerpać ich z pożywienia. Wierzę, że organizm należy stymulować za pomocą odpowiedniego pożywienia. Jestem na takim etapie, że na podstawie „zachcianek” smakowych mojego organizmu, czuję czego tak naprawdę mi potrzeba i na jakie witaminy mam aktualne zapotrzebowanie. Na podstawie przeprowadzanych badań – zwłaszcza morfologii stwierdzam, że w moim przypadku się to sprawdza (W ciąży i tuż po miałam anemię! Zwiększenie podaży roślin zielonych spowodowało podwyższenie hemoglobiny). Ponadto bardzo wzrosła moja odporność – choruję bardzo rzadko i krótko, nie zażywam antybiotyków, nie przyjmuję żadnych leków.

8. Ćwiczysz regularnie? Czy aktywność fizyczna jest dla Ciebie ważna i w jakiś sposób pomaga?

Wiola Ola: Ćwiczę regularnie – jest to związane z moim zawodem. Chcę i muszę być sprawna. Praktykuję jogę – jestem dyplomowanym instruktorem. Od niedawna zaczęłam ćwiczenia bazujące na akrobatyce – pol dance. To oznacza, że pojawił się kolejny postęp w moim organizmie. Lekarze mówili mi, że choroba spowoduje zanik mięśni, a okazuje się, że radzę sobie całkiem nieźle w akrobatycznym dźwiganiu swojego ciała. Pol dance wymaga sporej sprawności i siły mięśni. Jestem też „tatromaniaczką”, slangowo – miłośniczką Tatr :) – wraz z partnerem i czteroletnim synkiem przeszliśmy całkiem sporo. W życiu i w górach :).

9. Jakie zmiany poczyniłaś w życiu? Co na Ciebie zadziałało i wpłynęło na lepsze samopoczucie?

Wiola Ola: Wyeliminowałam chemiczne kosmetyki i środki czystości z mojego życia. Unikam fluoru w paście do zębów. Często robię pastę sama – z masła kokosowego, sody i zmielonych goździków*. Używam naturalnych antyperspirantów – głównie na bazie ałunu. Naturalnych szamponów i odżywek. Na noc masuję twarz olejami naturalnymi, zamiast toniku stosuję wodę różaną, piorę w orzechach lub proszkach firmy Frosch. Sama robię pillingi – z płatków owsianych, brązowego cukru, kawy itp.

Zaczęłam medytować i koncentrować swój umysł na byciu tu i teraz.

Niczego nie planuje – po prostu jestem i to, czym aktualnie się zajmuje zawsze sprawia mi wielką radość. Wykonuję swoją pracę najlepiej jak potrafię i nie mam żadnych oczekiwań. O dziwo otwierają się przede mną coraz to nowe drzwi i możliwości. Przestałam się przejmować, obwiniać. Nie zaprzątam sobie głowy problemami, nie miewam natrętnych myśli. Unikam toksycznych ludzi jak ognia, dbam o odpowiednią ilość snu, często leniuchuję – odpoczywam po pracy i nic – totalnie nic nie robię! Powoli staję się minimalistką – usuwam wszystko, co zbędne w moim życiu, otoczeniu domowym. Nie mam telewizora w domu. Stosuję aromaterapię. Rysuję lub koloruję z moim synem i chyba sprawia mi to większą radość niż Jemu :).

Ponadto otaczam się minerałami i bardzo głęboko wierzę w ich moc – doświadczam jej...

10. Co Ci ewidentnie szkodzi? Osłabia samopoczucie?

Wiola Ola: Obcowanie z „nakręcającymi się problemami ludźmi”, obcowanie z „zawistnymi ludźmi”, spożywanie alkoholu (staram się go unikać). Najbardziej osłabia moje samopoczucie brak snu i słodycze – bo oczywiście zdarza się, że daję się skusić na odrobinę niezdrowego „co nie co” :).

11. Co sprawia Ci w życiu frajdę?

Wiola Ola: Obcowanie z szalonymi, niekonwencjonalnie myślącymi ludźmi, z przyjaciółmi – są wspaniali i kocham ich. Prowadzenie jogi – robię to charytatywnie. Ostatnio wieeeelką frajdę sprawia mi pol dance. Kocham widoki ze szczytów górskich oraz chwile sam na sam w medytacji. Wprost kocham chwile sam na sam...Ogólnie jestem pasjonatką życia :).

12. Co byś chciała powiedzieć innym osobom z Hashimoto?

Wiola Ola: Wierzę w to, że jestem zdrowa!!!! Należy uświadomić sobie, że nikomu nie zależy na naszym zdrowiu – leki mają się sprzedawać, nie leczyć – przemysł farmaceutyczny to niesamowity biznes i nasze zdrowie nie jest mu bynajmniej po drodze....Dzisiejszy lekarz w mojej ocenie to taki przedstawiciel farmaceutyczny (wiecie, że lekarze na studiach mają tylko pół roku dietetyki?).

Wolę zmienić całe swoje życie, niż być uzależniona od farmaceutyków. Bez nich można czuć się lepiej.

Aktualnie czuję, że wygrałam, jestem zdrowa i szczęśliwa i tego samego Wam życzę !

* Przepis na pastę do zębów:

Do dwóch łyżek stołowych nierafinowanego oleju kokosowego z pierwszego tłoczenia, dodaję 1/2 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej, trochę słodkiego ksylitolu i 3 – 4 goździki roztarte w marmurowym moździerzu. Czasem dodaję parę kropel olejku rozmarynowego lub przetartą skórkę cytryny; wcześniej dokładnie myję cytrynę w occie. Pastę przechowuję w lodówce. Minusem jest to, że należy pamiętać aby ciut wcześniej ją wyjąć – olej kokosowy w temperaturze wyższej niż standardowa pokojowa staje się płynny.

 

 

Iza Kaczmarek – Szurek, www.sundayismonday.com

 

Wywiad powstał w ramach projektu: Odpalam Hashimotor! Zadbaj o swoją tarczycę 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią i zainspirować innych, po prostu napisz: 

napisz@sundayismonday.com 

Zdrówka!

Emi                   

 

Komentarze do wpisu (2)

28 marca 2018

Wiolu z ogromną przyjemnością czytałam ten wywiad :) Życzę Ci dużo pozytywnych ludzi i wspaniałych wrażeń :) Ja od niedawna rozumiem, że bycie szczęśliwym zależy od nas samych. Ludzie źli i toksyczni nas ograniczają i przytłaczają, przez to zapominamy co jest na prawdę ważne :) Najtrudniej zmienić stare przyzwyczajenia.... Ale Ty pokazujesz, że się da.... Zatem dziewczyny - do dzieła! Buziaki

28 marca 2018

Świetny wywiad ze wspaniałą osóbką! Wszystko takie prawdziwe i prosto z życia!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl