tel. 505 066 595 Dzwoń od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00-17.00 lub napisz@sundayismonday.com.

Jak tu żyć z Hashimoto? Oczami blogerki, Asi Sikorskiej 0

Jak tu żyć z Hashimoto?

Przeczytajcie odpowiedzi na 12 pytań, które zadaję Asi Sikorskiej. Asia ma zdiagnozowane Hashi. Jak ja i Ty.

Joanna, zodiakalny Wodnik, 43 lata, prywatnie szczęśliwa żona z ponad dwudziestoletnim stażem i mama dwóch nastolatków , pasjonatka slow life, autorka strony Spiżarnia Sikorek www.spizarniasikorek.pl, obecna również na Facebooku. 

Więcej o mnie? Proszę :)

Fascynuje mnie tyle kwestii, że chyba życia mi zabraknie, aby je wszystkie zgłębić. Z pasją gotuję i piekę, leczę naturalnie najbliższych, staram się żyć ekologicznie. Pochłaniają mnie wszelkie alternatywy dla medycyny akademickiej, biorę udział w licznych spotkaniach, szkoleniach i konferencjach z tego zakresu. Holistycznie podchodzę do odzyskiwania i utrzymywania zdrowia. Chętnie urządzam wnętrza i aranżuję przestrzenie, fotografuję, stawiam mocno na rozwój osobisty i dobre relacje rodzinne oraz wychowanie dzieci w duchu bliskościowym. Poszukuję harmonii, dążę do samorealizacji. Wciąż pokornie uczę się każdego dnia. Chcę zarażać innych apetytem na dobre jedzenie i świadome życie czyli uważne przyglądanie się sobie, światu i ludziom wokół w każdej chwili i w każdym miejscu.

 

  

 Zdjęcie z archiwum Joanny

 

1. Od jak dawna masz zdiagnozowane Hashimoto? Jakie objawy Hashimoto pojawiły się u Ciebie?

Joanna: Od 2010 roku, ale już jako 12 latka, po wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu, dostałam swoje pierwsze skierowanie do endokrynologa. Na początku lekarz tylko obserwował, potem przez kilka lat byłam prowadzona Jodidem. Objawy, które mnie zaniepokoiły to senność, suche i wypadające włosy, również sucha skóra, wahania nastroju, zimne dłonie i stopy, podwyższony cholesterol i nieregularne okresy, no i totalna niemoc, która była chyba najgorsza  - nawet zwykłe, codzienne czynności do wykonania stanowiły wówczas dla mnie nie lada wyzwanie ...

2. Jak często robisz badania? Jakie?

Joanna: Mniej więcej co kwartał, ale zdarzało się i częściej, gdy nie mogłam dobrać odpowiedniej dawki leku, bo TSH cały czas skakało, jak szalone. Zawsze robię morfologię, TSH, żelazo (po kątem anemii), co jakiś czas pełną trójkę tarczycową (TSH, FT3, FT4) i witaminę D-25(OH). Raz w roku sprawdzam przeciwciała (bardzo mocno się obniżyły :)) i robię kontrolne usg tarczycy (nie zmalała od czasu postawienia diagnozy :) ). Monitoruję też niedobory witaminowe i mineralne tam, gdzie decyduję się na dodatkową suplementację.

3. Co jest/było największym utrudnieniem w życiu z chorobą?

Joanna: Senność i chroniczne zmęczenie, brak energii na realizację obowiązków i marzeń. Dzisiaj jest inaczej, ale bardzo dobrze pamiętam czas jeszcze przed diagnozą, gdy potrafiłam spać po kilkanaście godzin na dobę i budzić się wciąż niezregenerowana. 

4. Czy masz jakieś choroby towarzyszące? Jakie?

Joanna: Towarzyszy mi przewlekła anemia niedoborowa od bardzo dawna, co też nie ułatwia, ale jestem dobrej myśli, że z czasem i to jakoś ogarnę - szukam i kombinuję ;). Właściwie, aktualnie bardziej tą anemię próbuję rozgryźć, niż Hashimoto, które mam wrażenie, gdzieś jest bardzo mocno wyciszone. Poza tym nie choruję od lat: nie zapadam na infekcje, nie stosuję antybiotyków czy żadnych innych leków na stałe.

5. Czy możesz polecić jakiegoś lekarza?

Joanna: Masz na myśli endokrynologa? Mam pospisywane namiary na różnych lekarzy, ale nie sprawdziłam ich sama, więc nie będę polecać. W Łodzi, moim zdaniem jest bardzo kiepsko w tej tematyce. Co prawda trafiłam do jednej pani doktor, która chciała i umiała spojrzeć szerzej, ale to wciąż nie do końca było to, co by sprostało moim oczekiwaniom. Poza tym to, my sami mamy być dla siebie najlepszymi lekarzami. Przyglądać się swojemu organizmowi i go słuchać. Ludzie często idą do specjalisty i liczą, że on za nich załatwi temat - to tak nie działa. Nie ma żadnych złotych recept - różnimy się od siebie nawzajem i co jednemu pomaga, drugiemu może szkodzić. Są oczywiście jakieś zasady ogólne, do których można się odnieść, ale indywidualne holistyczne zajęcie się konkretną osobą, to jedyne, co może przynieść prawdziwą poprawę.

6. Jaką masz dietę? Z czegoś zrezygnowałaś? Coś zmieniłaś w odżywianiu ze względu na Hashimoto?

Joanna: Swoją dietę opieram na tym, co lubi moje ciało. Z obserwacji samopoczucia (potwierdzonych testami na nietolerancje pokarmowe), usunęłam  z jadłospisu różne pokarmy m.in. zawierające gluten, ale także soję, strączki, psiankowate, Powinnam też odstawić mleko - na dzień dzisiejszy bardzo je ograniczyłam i stosuję w formie bezlaktozowej, ale u mnie kazeina też odpada, także pewnie z nabiałem w końcu się rozstanę. Ogólnie stawiam na warzywa, jajka, mięso, ryby, różne kasze i ryże, trochę owoców, nasiona i orzechy, zioła, dobre tłuszcze (masło klarowane, oliwa, olej kokosowy, jako dodatek nierafinowane oleje np. z czarnuszki, ostropestu, dyni). Najlepiej czuję się po ciepłych i prostych posiłkach. Preferuję żywność organiczną, lokalną, sezonową  i wysokiej jakości i choć to kosztuje, to wolę zjeść mniej, a lepiej. No i miejscem przetwarzania ma być głównie moja kuchnia, a nie hala produkcyjna (takie jedzenie ma zupełnie inną energię wspierającą organizm - oczywiście jeśli ktoś gotuje z miłością :)  ). U mnie kuchnia zawsze ewoluowała, począwszy od czasu, gdy na świat przyszli moi alergiczni chłopcy, poprzez zetknięcie z Hashimoto i innymi chorobami w bliskiej rodzinie, aż do dziś. Zawsze to była "kuchnia poszukująca" - zresztą właśnie to doświadczenie sprawiło, że któregoś dnia postanowiłam się tymi poszukiwaniami jakoś podzielić i stworzyłam kulinarno-zdrowotnego bloga - miejsce w sieci, które chciałabym, by było inspiracją dla wszystkich, którzy chcą włączyć myślenie i jeść lepiej. 

7. Stosujesz jakieś suplementy? Jakie?

Joanna: Na stałe wspieram się witaminą D. Ze względu na dietę bezglutenową włączyłam również B complex, cynk, magnez przez skórę (kąpiele w chlorku magnezu i do smarowania krem magnezowy). W okresach osłabienia wspieram się większymi dawkami witaminy C. Rozważam wciąż kwestię selenu i jodu - zdania na ten temat są mocno podzielone ... Dbam o produkty fermentowane w swojej diecie, a jeśli nie mam możliwości skonsumować ich codziennej porcji, to serwuję sobie sprawdzone probiotyki. Ogólnie traktuję suplementację jedynie jako dodatkowy element na swojej drodze powrotu do pełni zdrowia, choć niestety dostrzegam też mocno narastający problem ze zubożałymi glebami, które dają coraz mniej bogate w witaminy i minerały plony oraz zatrucie środowiska i coraz szybsze tempo współczesnego życia, skutkujące też większymi potrzebami w zakresie dodatkowego wspierania organizmu, co wywołuje we mnie dylemat w tej kwestii ...

8. Ćwiczysz regularnie? Czy aktywność fizyczna jest dla Ciebie ważna i w jakiś sposób pomaga?

Joanna: Przyznam się bez bicia, że nie. Co nie znaczy, że w moim życiu nie ma żadnego ruchu, choć wiem, że powinno go być więcej. Lubię jogę i basen i staram się korzystać możliwie często z okazji, aby te aktywności sobie zaserwować. Natomiast bardzo fajnie pomaga mi spacer w zieleni, gdzie wyłączam myślenie i przyjmuję do siebie to, co płynie z przyrody.  Uwielbiam też medytacje w ciepłych promieniach słońca :)

9. Jakie zmiany poczyniłaś w życiu? Co na Ciebie zadziałało i wpłynęło na lepsze samopoczucie?

Joanna: Właściwie gdy się nad tym zastanawiam, to ogromne. Ja byłam kiedyś strasznie krzyczącym nerwusem. Jadłam byle jak, dzieciom serwowałam co najlepsze, ale o siebie tak naprawdę mało dbałam. Żyłam (porównując do tego co dziś), bardzo mało świadomie. Hashimoto nie było czymś fajnym, co z radością przyjęłam do swojego życia, ale było takim budzikiem, alarmem w stylu "kobieto ocknij się i zajmij się trochę sobą" ; Zaczęłam szukać, szukać, szukać. Przedzierałam się przez książki, artykuły, strony i fora internetowe, konferencje, diety, naturoterapię, nazwiska lekarzy i świat suplementów, by w końcu wybrać coś dla siebie, ale też by najlepsze odpowiedzi znaleźć w samej sobie. Zrobiłam rewolucję w swojej głowie i otoczeniu. Detoks, zdrowe jedzenie, usunięcie chemii do porządkowania i w kosmetyce, natura, świeże powietrze, muzyka (polecam tę naprawiającą DNA 432 Hz), koncerty na gongi i misy, masaże, sauna infrared, minimalizm, totalna biologia, ustawienia systemowe, terapia czaszkowo-krzyżowa i wiele innych jeszcze ... To wszystko zaczęło się gdzieś przeplatać i przynosić efekty ... Co najbardziej mi pomogło? Wyluzowanie i unikanie stresu albo umiejętne i szybkie rozładowywanie go; szeroko pojęta praca nad sobą; zajmowanie się tym, co lubię robić; zgoda na to, co życie niesie - wszystko jest po coś, choć nieraz udaje się nam to dostrzec dopiero po latach. Z bardziej przyziemnych kwestii - odstawienie glutenu i witamina D, regularne wysypianie się.

10. Co Ci ewidentnie szkodzi? Osłabia samopoczucie?

Joanna: Negatywna energia (ludzi, zdarzeń, miejsc, byle jakiego jedzenia ...) i nieuporządkowanie (rzeczy, ale i relacji). Także wychłodzenie organizmu i spadający na mnie nagle nadmiar spraw do ogarnięcia najlepiej "na wczoraj". To zaburza moją harmonię.

11. Co sprawia Ci w życiu frajdę?

Joanna: Poznawanie siebie. Czas z rodziną i przyjaciółmi, fotografia, aranżacja przestrzeni, kontakt z przyrodą (zestaw świeże powietrze + słońce + wiatr + śpiew ptaków + woda do tego najlepiej), taniec, medytacja w moim ogrodzie. Wymyślanie i degustacja nowych potraw oraz rozmowy z fanami bloga.

12. Co byś chciała powiedzieć innym osobom z Hashimoto?

Joanna: Nie definiujcie siebie przez pryzmat Hashimoto. To tylko drogowskaz przy drodze, że trzeba w życiu coś zmienić, pochylić się nad sobą, że organizm mówi „stop”. Każdy sam niech zaopiekuje się własną osobą. Zatrzymajcie się (ja ogólnie wręcz polecam takie codzienne zatrzymywanie się choć na krótką chwilę), wyjedźcie gdzieś (najlepiej na trochę sami) i pomyślcie, na jakim etapie jesteście, czy jesteście szczęśliwi i czego naprawdę chcecie - Wy, a nie świat wokół. A potem do dzieła - czas na zmiany :) Wcale nie muszą być ekspresowe, nie wszystko na raz, ale idźcie do przodu. Zacznijcie od tego, co najbardziej gdzieś Wam doskwiera albo od tego, co jest dla Was najłatwiejsze. Zaakceptujcie i wyraźcie w końcu siebie. Próbujcie tego, co Was intuicyjnie przekonuje. No i bądźcie dla siebie samych dobrzy, pozwólcie sobie na niedoskonałość, a czasem nawet pofolgujcie :)  Przytulcie siebie, jak dzieci do serca.

 

Iza Kaczmarek-Szurek, www.sundayismonday.com

 

Wywiad powstał w ramach projektu: Odpalam Hashimotor! Zadbaj o swoją tarczycę 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią i zainspirować innych, po prostu napisz: 

napisz@sundayismonday.com 

Zdrówka!

Emi    

 

Emilia Kołowacik

Na co dzień prowadzi Sunday is Monday, studio kreatywne skoncentrowane na aktywnym stylu życia. Wizytówką są plakaty, które powstają przy współpracy świetnych ilustratorów i grafików. Trenerka - od 5 lat realizuje warsztaty oparte o myślenie projektowe.

Ostatnio przede wszystkim:

-Odpalam Hashimotor! Czyli jak zadbać o swoją tarczycę. 

-Warsztaty w poszukiwaniu siły - Zadbaj o siebie!  (kobieca praca zespołowa i joga)

Współorganizowała Łódź Design Festival. Pomysłodawczyni i organizatorka konferencji BiznesUp, skoncentrowanej na metodologii design thinking, jako narzędziu rozwoju i innowacji. Absolwentka socjologii na Uniwersytecie Łódzkim oraz zarządzania innowacją na SWPS w Poznaniu. Fanka jogi, gotowania wg pięciu przemian. Od 6 lat leczy tarczycę i stara się utrzymać ją w zdrowiu, mimo autoimmunologicznego zapalenia Hashimoto. Mama fajnego nastolatka.

www.sundayismonday.com

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl